Return to the POLISH ArchiveForward to the Current POLISH discuss

Kamilos_Friday 04th of March 2005 06:36:10 AM
Polish Poems. - Let's post Polish poems. if you have one , post it then :)
Kamilos_Friday 04th of March 2005 06:52:31 AM
- Wisława Szymborska

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować*
żadnej zimy ani lata

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wyglada róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody

* hard word : repetować - repeat (class)
mattieFriday 11th of March 2005 11:37:20 AM
- Prośba


Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam

I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam

I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej

Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła



Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej

Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś

Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś

I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty

Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz

Rafał Wojaczek (1972) -- 25. 11. 2002
mattieSunday 13th of March 2005 08:59:27 AM
MANOWCE - Milczaca armia pszenicy, rozgadany tlum zyta.
I szmaragdowy akwen owsa - pierwsze dni lipca...
Jasmin, lipy, slonce i deszcz,
Zapachy, wonie, manowce...

Wokol jeziora wiedzie szlak
Niebieski, a woda kwitnie zielono.
Wiatr krople niesie rozrzedzone,
Na lisciach chyhaja na twarze i dlonie.

Zmoczony, zroszony. Zdumiony
Ze skarpy, spod sosen szacujesz
Wysokosc brzegu, królestwo trzcin, odleglosc
Drugiej strony.

Odbijasz w lewo, rzadki gosc
W zrodle dzikosci, oddychasz...
I suniesz lasem, uspokojony,
Sam w tlumie roslinnosci.

Wojciech Plocharski

This poem sounds cool both in english and Polish!

MartaSunday 13th of March 2005 06:29:31 PM
- I agree especially in case of Wojaczek. He was a really incredible poet.

What do you think about Andrzej Bursa?



Pantofelek

Dzieci są milsze od dorosłych

zwierzęta są milsze od dzieci

mówisz że rozumując w ten sposób

muszę dojść do twierdzenia

że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek

od ciebie ty skurwysynie



--- Andrzej Bursa --
Kamilos_Thursday 24th of March 2005 09:09:00 PM
- buhahahaa. I rather like Szymborska anyways :P
mattieSaturday 18th of June 2005 10:18:03 AM
- Because Kamil likes Wisława Szymborska, I will post one of these. :D

Utopia

Wyspa, na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.

Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych odwiecznie gałęziach.

Olśniewajśco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywiśtosci.

Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

W prawo jaskinia, w której leży sens.

W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się istota rzeczy.

Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.

Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

W zyciu nie do pojęcia.

:D